01 lipca 2019

Moje popękane nogi



W dniu 5 czerwca 2019 r (środa) poszłam na wizytę do Pana dr Rafała, który ma pieczę nad moją osteoporozą i z którym konsultuję wszelkie bóle kości. Tym razem moja wizyta była spowodowana trwającym już od kilku miesięcy bólem kości biodrowych po lewej stronie. Pan doktor wykonał badanie USG, które całe szczęście wykazało, że w biodrach nie ma zmian. Ale Pan doktor będąc lekarzem dociekliwym zaczął aparatem USG przesuwać po kości udowej, no i niestety badanie wykazało nieprawidłowość w strukturze kości, która sugerowała przebyte lub obecne miejsce złamania. Pan doktor wypisał skierowanie do szpitala z podejrzeniem złamania kości udowej.Za co Panie doktorze dziękuję :)
Nie zastanawiając się długo od razu pojechałam na izbę przyjęć do szpitala WAM w Łodzi na ul. Żeromskiego. Miałam to szczęście, że lekarzem, który mnie przyjmował, był ten sam ortopeda, który rok temu diagnozował moje przeciążone kości śródstopia. Będąc już świadomym, że ma do czynienia z pacjentką z rzadką chorobą genetyczną, delikatnie zbadał bolącą nogę i zlecił badanie RTG kości udowej.
Zdjęcie wykazało, że faktycznie w lewej kości udowej jest pęknięcie, ale również podobne pęknięcie jest w prawej kości udowej z tym, że bliżej kolana. Lekarz przyjmujący mnie w WAM po zobaczeniu zdjęcia powiedział: „rok temu Panią wypuściliśmy, ale tym razem zostawiam Panią w szpitalu i jeszcze dziś zrobimy zabieg scalenia kości i zakaz stawania na nogi tylko proszę poruszać się na wózku”
Byłam w szoku.
Jak to dwie kości pęknięte, a ja nic nie czułam. Przecież nawet nie miałam żadnego urazu. A miesiąc temu tańczyłam na imprezie u znajomych. Zaczęłam analizować w myślach i faktycznie od mniej więcej lutego/marca zaczął się ból w okolicach lewego biodra, a że w tym samym czasie zdiagnozowano u mnie przepuklinę w odcinku piersiowym, problemy z bolącą nogą zrzuciłam właśnie na to schorzenie. Gdy zaczynało boleć w środku nocy, środki przeciwbólowe łagodziły ból, a resztę jakoś umiałam sobie zrekompensować. Po konsultacji z osobami chorymi na Hypophosphatasię mieszkającymi w Ameryce dowiedziałam się, że tak już jest przy Hypophosphatasii, że wszelkie pęknięcia, które następują nie bolą i można miesiącami chodzić z pękniętą kością i nie być tego świadomym.
Zostałam przyjęta na oddział.
Przyszedł lekarz anestezjolog przeprowadzić ze mną wywiad. No i okazało się, że ponieważ jestem po operacji neurochirurgicznej w odcinku szyjnym, w razie jakichkolwiek problemów w trakcie operacji nie można wykonać u mnie resuscytacji stosując jak u większości osób rurki wkładanej w gardło. Tylko i wyłącznie bezpieczną metodą jest wykonanie tracheotomii. A że ogólnie jestem chora na Hypophosphatasię i szereg innych chorób współistniejących, lekarze odstąpili od wykonania zabiegu scalania kości w dniu przyjęcia. Wśród lekarzy zapadła decyzja, że mój przypadek należy dokładnie przeanalizować i zabezpieczyć się zespołem lekarzy specjalistów, którzy wykonają wszystko maksymalnie jak najlepiej, będąc w stanie zrobić wszystko zgodnie z zasadą „przede wszystkim nie szkodzić”. Po wykonaniu badań krwi okazało się, że poziom Hemoglobiny i żelaza jest bardzo niski, co już automatycznie uniemożliwiło wykonanie operacji w planowanym terminie. Lekarze zapoznali się z moją dokumentacją medyczną z całego życia, wykonali wszystkie możliwe badania z krwi, rtg kolan i klatki piersiowej oraz scyntygrafię kośćca techniką badania całego ciała WHOLE BODY + SPECT/CT.RTG stawów kolanowych i klatki piersiowej potwierdziły, że wszystko jest w normie. Scyntygrafia kośćca nie wykazała innych złamań/pęknięć/oraz zmian zwyrodnieniowych poza tymi, o których wiadomo było z innych wcześniej wykonanych badań. Przed operacją oczywiście odbyła się rozmowa z Panią anestezjolog, która bardzo profesjonalnie i z dużą troską podeszła do mojego przypadku, wszystko mi wyjaśniła. Zabieg przeprowadzono 11 czerwca 2019 roku (wtorek) w znieczuleniu regionalnym (czyli znieczulona od pasa w dół), wykonano zamkniętą stabilizację złamania trzonu kości udowej lewej, zespolenie Targon Pf Long. 
W ciągu całego pobytu w szpitalu przetoczono mi 5 jednostki krwi (czyli około 2,5 litra) – 2 przed operacją, jedną w trakcie i dwie po operacji. Personel szpitala dołożył wszelkich starań bym w czasie pobytu czuła, że jestem pod dobrą opieką lekarzy specjalistów, którzy podeszli do mojego przypadku z dużą troską i profesjonalizmem. Odczułam, że pomimo wykonywania wielu takich zabiegów, występowanie u mnie Hypophosphatasii i współistniejących schorzeń powoduje, że jest to rzeczywiście zabieg z jednej strony standardowy, ale i jednocześnie jest dla nich dużym wyzwaniem. Bo przecież nikt nie wiedział czy uda się wykonać go bez powikłań, czy wystarczy tylko minimalne nacięcie i czy w trakcie wmontowywania gwoździa śródszpikowego kość udowa nie ulegnie pęknięciu. Wszystko mogło się zdarzyć. Całe szczęście operacja odbyła się bez powikłań, udało się wykonać umieszczenie gwoździa przy niewielkich, dwóch nacięciach (jedno na 6 szwów, a drugie na 4 szwy). W drugiej dobie po zabiegu pod swoje skrzydła wzięli mnie fizjoterapeuci, którzy zaczęli rehabilitację ruchową lewej nogi. A już w trzeciej dobie po zabiegu zostałam spionizowana i rozpoczęto naukę chodzenia przy balkoniku. Może to się wydawać śmieszne, ale tak to już jest, że po zabiegach operacyjnych człowiek zapomina jak się chodzi prawidłowo i porusza się tak, by jak najmniej uaktywniać chorą nogę, co oczywiście jest dużym błędem. Całe szczęście u mnie nauka chodzenia poszła bardzo szybko. Jedyne o czym muszę pamiętać to równomierne rozkładanie ciężaru ciała na obie nogi – co niestety nadal nie do końca mi wychodzi. Prawa kość udowa na razie została nienaruszona – będzie obserwowana czy się zrasta. Jeżeli nie nastąpi to w adekwatnym dla choroby HPP czasie, czeka mnie podobna operacja prawej kości udowej.
Reasumując lekarze specjaliści z oddziału ortopedii w szpitalu WAM w Łodzi dokonali profesjonalnego działania ratując moją lewą kość udową. Przeprowadzono ze mną bardzo szczegółowe wywiady i mnóstwo rozmów, na każde pytanie z mojej strony otrzymałam profesjonalną i szczerą odpowiedź.
Jak to powiedział jeden z tamtejszych lekarzy: „jest Pani dla nas przypadkiem unikatowym dlatego też musimy do tej operacji się przygotować jak najlepiej, by pomóc jak najlepiej będziemy w stanie tak, by nie zaszkodzić”.
I to się udało.
Bardzo serdecznie dziękuje wszystkim lekarzom z oddziału ortopedii z WAM w Łodzi na ul. Żeromskiego, wszystkim pielęgniarkom i pielęgniarzom za fachową i empatyczną opiekę, za rozmowy i poczucie humoru oraz dodawanie sił w tej trudnej i bolesnej walce. Dziękuję Pani doktor prowadzącej mój przypadek za opiekę i za to, że nigdy nic mi nie obiecała, ale zrobiła wszystko co mogła, żeby mi pomóc. Dziękuję przede wszystkim zespołowi operacyjnemu, który zrobił wszystko co w ich mocy by się udało. Teraz czeka mnie rehabilitacja w domu – codzienne spacery przy balkoniku i gimnastyka chodzenia po schodach. Tak naprawdę moja dalsza sprawność zależy teraz już tylko ode mnie i mojej pracy.





2 komentarze:

  1. Warto zadbać o swoje zdrowie i regularnie wykonywać badania. Chciałbym Wam polecić stronę https://cmp.med.pl/oferta-dla-firmy/pakiety-medyczne/ na której znajdziecie ofertę Centrum Medycznego CMP na terenie Warszawy. Świadczą oni usługi medyczne na najwyższym poziomie, dla osób indywidualnych i instytucjonalnych.

    OdpowiedzUsuń